Czy zastanawialiście się kiedyś, gdzie tkwi receptura na szczęście? Jedni szukają go w rzeczach materialnych, inni w zabawie bądź sukcesach zawodowych. Zakładając, że cel uświęca środki stajemy się coraz bardziej zabiegani, niejednokrotnie gdzieś w świadomości mając fakt, jakoby życie miało nam przeciekać przez palce, odkładamy wszystko na później. Owe „później“ zawsze jednak w końcowym rozrachunku wychodzi „za późno“. Gdzie w tym czasie podziało się to coś, co miało być solą naszej egzystencji? Gdzie satysfakcja – siostra gratyfikacji? Czy w tym wszystkim nie stajemy się przypadkiem zgorzkniali i czy w końcu nasza egzystencja nie wydaje się jałowa?
Tęsknimy za idyllą – mniej lub bardziej świadomie i całkiem niezależnie od wyznania czy poglądów, potrzebujemy obcowania z naturą. Barwy, dzwięki, zapachy – wszystkie te bodźce których poszukujemy będąc na egzotycznych wakacjach, w górach, lasach, a nawet w parkach, działają kojąco i uspokajająco na zmysły. Cała ta sensoryka, która składa się na odbiór danego krajobrazu ma ogromny wpływ na stan psychiczny człowieka. Dowodem na to jest trend na zakładanie ogrodów z jak najwiekszą liczbą bodźców. Pełnych pachnących kwiatów, miododajnych gatunków przyciągających pszczoły, drzew stanowiących schronienie dla ptaków. Te wszystkie elementy mają charakter terapeutyczny przy naprawdę wielu schorzeniach.

Jeszcze nie tak dawno rytm życia wyznaczała sama natura. To pod jej dyktando człowiek egzystował i miał się całkiem nieźle. Wiosna jako początek, symbol odrodzenia, siły i witalności narzucała swoistą dynamikę działania. Wszak wszystkie prace w polach należało wykonać niezwłocznie, nim przyjdą letnie upały. Ogrom roboty, długi dzień, słońce – to wszystko było wstępem do lata, którego darem były żniwa, miodobrania, zbiory owoców i warzyw. Piękny czas robienia zapasów i przygotowań zimy. Jesień stanowiła czas zabezpieczania i dopinania wszystkiego na ostatni guzik. Długie wieczory, obfitowały w liczne spotkania towarzyskie. Ludzie spotykali się w większych gronach. Kobiety haftowały, szyły bądź skubały pierze na poduszki. W ten sposób budowano relacje. Poświęcenie uwagi drugiemu człowiekowi, otwarcie swojego umysłu na coś więcej niż tylko własna osoba, również w dzisiejszych czasach stanowią najwyższą formę szacunku.
Nie do końca utopijnym pozostaje fakt, że aby budować dobre relacje z drugim człowiekiem, należy uporządkować je z samym sobą. Bill Gates zwykł mawiać, że zanim zmienimy swiat, dobrze by było posprzątać własny pokój. Możliwe, iż jest w tych słowach wiele racji. Jaki wiec jest nasz stosunek do samych siebie? Być może zgubiliśmy gdzieś spokój i radość lub co gorsze wypieramy obecny stan swiadomości własnego życia.
Z pomocą cały czas czeka natura. Czeka by się zatrzymać zauważyć i docenić jej piękno oraz liczne dary. Całe dwanaście cudnych miesięcy, każdy na swój sposób urokliwy, charakterystyczny. Począwszy od mroźnego pełnego bieli stycznia, przez niosący nadzieję na wiosnę marzec, radosny tętniący życiem maj, symbol żniw i pełni lata sierpień, niosący obfitość owoców wrzesień, nostalgiczny listopad, aż po wyczekany rodzinny i jakże pełen miłości, rodzinny grudzień. Każdy z nich niesie w darze inne barwy, zapachy, smaki i krajobrazy. Trzeba tylko (czy może aż) zatrzymać się na kilka chwil, docenić, zauważyć, odczuć, podziwiać, odłożyć kłopoty i sprawy zwykłej codzienności. Uwierzcie, przyroda to najlepszy terapeuta – w dodatku dany nam za darmo. Odłóżmy więc na moment telefony, wyłączmy telewizory, schowajmy kluczyki od samochodów. Wyjdźmy na zewnątrz – sami, badź w bliską nam osobą i zacznijmy… żyć.
Sezonowo Naturalnie Lokalnie
